Archiwum autora: admin

Wymiana wybieraka skrzyni biegów Fiat Punto

Po dwóch postach o odnawianiu i uszczelnianiu wybieraka skrzyni biegów, przyszedł czas na jego montaż. Wiele do pisania nie ma. Operacja prosta i szybka. Najpierw trzeba zdjąć akumulator i jego półkę, dzięki czemu jest dość wygodny dostęp do skrzyni biegów. Potem przyda się klucz 13 i płaskie 22. Najpierw proponuję odpiąć przewody od sygnalizacji biegu wstecznego i wykręcenie czujnika, tu się przyda płaska 22. Dobrze jest też wyjąć linkę od sprzęgła i na lince zaznaczyć sobie pozycję śruby, ułatwi to później wyregulowanie sprzęgła. Następnie 13stką bez problemu odkręci się pozostałe śruby. Wszystko jest na wierzchu, nie ma żadnych ukrytych niespodzianek. Wybierak prawdopodobnie będzie przyklejony uszczelnieniem do skrzyni, w moim wypadku wystarczyło włożyć duży klucz między uchwyt linki sprzęgła, a skrzynię biegów i podważyć wybierak. Trzeba uważać żeby całego brudu w około nie wsypać do skrzyni. Później tylko zdrapanie pozostałego uszczelnienia, odtłuszczenie, nałożenie nowego uszczelniacza i można zakładać nowy element.

Zapomniałem wspomnieć by wcześniej wrzucić na luz i przy odczepianiu cięgien nie wrzucić jakiegoś biegu. Ułatwi to później montaż. Po wyjęciu starego wybieraka, ustawiamy nowy tak by był w identycznym nastawie.

Stary i nowy wybierak

Po lewej używany po oczyszczeniu i wymianie uszczelnień, prawy po wyjęciu z samochodu po 17 latach eksploatacji

Skrzynia biegów po demontażu wybieraka

Skrzynia biegów po demontażu wybieraka

Skrzynia biegów z zamontowanym odświeżonym wybierakiem

Skrzynia biegów z zamontowanym odświeżonym wybierakiem

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

Czyszczenie rozrusznika Fiat Punto

Czasem, gdy było wilgotno, a Punto stało kilka dni pod chmurką bez odpalania, rozrusznik potrafił milczeć przy pierwszej czy drugiej próbie odpalenia. Czasem też po odpaleniu dawał nie przyjemne odgłosy. Z racji, że chwilowo ciężki okres i ani złotówki na nowe elementy przeznaczyć nie mogłem, postanowiłem jedynie wyjąć obecny rozrusznik, doczyścić go, od nowa nasmarować i mieć nadzieję, że jeszcze trochę podziała.

Do demontażu fajnie mieć do dyspozycji kanał. Jedną śrubę trzeba odkręcić od góry. Prawie jej nie widać, przysłania ją kołnierz od obudowy sprzęgła. Ja nie miałem akurat akumulatora i półki pod niego, więc dostęp dość dobry. Pozostałe śruby odkręcimy od spodu. Ja zacząłem od dwóch przewodów – jeden kluczem 13, drugi to była chyba 10. Następnie 2 x 13. Jeśli wszystko przebiegło bez przeszkód to można już wyjmować.

Tak to wyglądało po demontażu (tak, wiem, poci się spod głowicy):

Silnik bez rozrusznika

Silnik bez rozrusznika

Rozrusznik

Rozrusznik

Rozrusznik po demontażu

Rozrusznik po demontażu

Następnie wszystko rozkręciłem, doczyściłem i poskładałem od nowa. Papier 2000 przydał się by doczyścić rdzawy nalot na bendixie i nagar na innych elementach, m.in. na komutatorze. Na tulejkach mam delikatny luz, szczotki też już krótkie, ale na razie musi wystarczyć.

Rozrusznik po czyszczeniu

Rozrusznik po czyszczeniu

Rozrusznik po czyszczeniu

Rozrusznik po czyszczeniu

Rozrusznik po czyszczeniu

Rozrusznik po czyszczeniu

Od pracy minęły dopiero dwa dni, ale jak na razie słychać różnicę. Oczywiście na plus.

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

Uszczelnianie wybieraka skrzyni biegów Fiat cz. 2

Wybierak w końcu gotowy. Brakującą zawleczkę (“WTYCZKA”) dostałem w ASO za niecałe 5zł. Wszystko oczyściłem, nasmarowałem. Nagar w kilku miejscach czy drobny nalot rdzy usunąłem papierem ściernym o granulacji 2000. Teraz tylko zamontować.

Część po zakupie:

Wybierak po zakupie

Wybierak po zakupie

Wybierak po zakupie

Wybierak po zakupie

Część po czyszczeniu i wymianie uszczelnień:

Wybierak po czyszczeniu

Wybierak po czyszczeniu

Wybierak po czyszczeniu

Wybierak po czyszczeniu

Wybierak po czyszczeniu

Wybierak po czyszczeniu

 

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

Uszczelnianie wybieraka skrzyni biegów Fiat cz. 1

O tym, że ciekną wybieraki w skrzyniach biegów w wielu modelach Fiatów można przeczytać na forach internetowych. Instrukcji jak uszczelniać też pisać nie będę bo można ją znaleźć tutaj (Fiat Punto forum) i kilka fajnych zdjęć jest też tutaj (Punto mk1).

Przy wymianie sprzęgła, zmieniłem też olej w skrzyni i od tego momentu z wybieraka się leje. Na tyle intensywnie, że co jakiś czas potrafi ze skrzyni kapnąć, jak postoi i z obudowy zdąży spłynąć. Dla mnie to dużo. Uważam, że z żadnego elementu nic nie powinno się wydobywać.

Ponieważ Punto wozi mnie codziennie, a dostęp do warsztatu mam tylko weekendami, to wszelkie naprawy muszę wykonywać szybko i nie mam miejsca na komplikacje bo części w tym czasie nie da się kupić. Z tego też powodu, żeby poradzić sobie z wyciekiem, zakupiłem używany wybierak i podobnie jak z przepustnicą, zacząłem go na spokojnie czyścić i wymieniać uszczelnienia.

Przeważnie cieknie z dwóch miejsc – z simmeringu na około głównego wałka (nr 1 na schemacie poniżej) wybieraka i przy oringu na wodziku (nr 10 na schemacie poniżej) podłączonym do jednego z cięgien od zmiany biegu.

Elementy wybieraka (schemat z Fiat EPER)

Elementy wybieraka (schemat z Fiat EPER)

Zakupiłem simmering firmy Corteco o wymiarach 20 x 30 x 7, dokładnie model 12001623B. Koszt 8zł.
Oring o wymiarach 12 x 2, olejoodporny. Koszt 50 gr.

Warto też spróbować zdobyć zawleczkę która blokuje wałek, jest to numer 11 na schemacie. Zawleczka ta może być pęknięta lub uszkodzić się podczas jej wybijania. W katalogu Fiata ma numer 14164070 i nazwana jest jako “WTYCZKA”. Powinno to być do dostania w ASO. W momencie pisania tego postu czekam na odpowiedź z ASO czy jest to do kupienia. Powinno kosztować koło 2 – 3zł.

Jeszcze jedna uwaga: choć to może oczywiste, ale po zdjęciu zawleczki i segera (numer 5 na schemacie), przy wyjmowaniu wałka (nr 1) warto zachować ostrożność, bo za sprawą sprężyn, większość tych elementów chętnie wyskoczy w powietrze… Rozsądnie jest uważać na twarz…

Gniazdo simmeringu

Gniazdo simmeringu

Simmering u mnie siedział bardzo mocno, nie chciał dać się wyciągnąć. Pomogło podgrzanie obudowy wybieraka wokół simmeringu. Kluczowe jest by szybko podgrzać obudowę, zanim rozgrzeje się element który chcemy wyjąć.

Wybierak po czyszczeniu i rozbiórce

Wybierak po czyszczeniu i rozbiórce

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

Wymiana przepustnicy w Punto

Oglądając na różnych forach zdjęcia przepustnic i czytając jak bardzo się brudzą i zatykają, pomyślałem, że może i mnie się przyda małe czyszczenie. Trafiłem także na informację, że można założyć do Punto 1.2 przepustnicę z Palio 1.4, dzięki temu więcej powietrza będzie w stanie dostać się do silnika. Niestety słabo się przygotowałem merytorycznie i jeszcze kupiłem nie tą część co chciałem.

Przeglądając wiele ofert z przepustnicami do Palio, omyłkowo zakupiłem przepustnicę do silnika 1.2. Stwierdziłem, że trudno. Oczyszczę, nasmaruję i wymienię. Więcej powietrza nie będzie, ale przynajmniej element będzie działał bez zarzutów.

Przepustnicę rozebrałem do części pierwszych, odmoczyłem, oczyściłem i przetkałem wszystkie kanały. Silnik krokowy został wysunięty, oczyszczony i nasmarowany. Czujnik otwarcia przepustnicy sprawdziłem multimetrem czy działa prawidłowo. Następnie wszystko skręciłem i zabrałem się do montażu.

Po zdjęciu obudowy filtra powietrza zdziwiłem się bo spodziewałem się, że przepustnice do silników 1.2 z obu modeli będą takie same, a tu “nowa” (czyli z Palio) ma większą średnicę kanału powietrza niż ta w samochodzie. Poza tym wszystko wyglądało tak samo. Oryginalna w samochodzie miała średnicę 32 mm, tej z Palio niestety nie zmierzyłem. Jednak moja radość, że uda się ostatecznie dostarczyć więcej powietrza, szybko uleciała. Niestety podstawa przepustnicy – gruba, gumowa podkładka między kolektorem ssącym, a samą przepustnicą – ze względu na swoją średnicę 32 mm, nie pozwala na lepsze dotlenienie.

Podejrzewam, że przeróbka polegająca na montażu przepustnicy od 1.4 do 1.2 była przewidziana do silnika MPI, gdzie (odkryłem już po fakcie) kolektor ma inny kształt i trochę inne mocowanie. U mnie jest SPI i za wiele chyba się zrobić nie da. Zastanawiam się jeszcze nad poszerzeniem otworu w tej gumowej podstawce…

Przy okazji – uszczelka przepustnicy do silnika 1.1 prawie się nadaje. Prawie bo średnica wewnętrzna jest mniejsza, ale nóż do tapet wystarczy by ją odpowiednio powiększyć. Wystarczy przyłożyć do przepustnicy i nożem po ściance przejechać, wygląda idealnie.

Poniżej kilka zdjęć z wymiany i po wymianie. Nic nie przecieka, lewego powietrza też nie bierze, przynajmniej jeszcze nie zaobserwowałem.

Wymieniając lub czyszcząc przepustnicę, warto założyć nowe opaski zaciskowe na węże i zamontować nowy filtr powietrza.

Przepustnice do silników 1.2

Przepustnice do silników 1.2

Przepustnice do silników 1.2

Przepustnice do silników 1.2

Silnik po demontażu przepustnicy

Silnik po demontażu przepustnicy

Podstawa przepustnicy

Podstawa przepustnicy

Część układu dolotowego po wymianie przepustnicy

Część układu dolotowego po wymianie przepustnicy

Część układu dolotowego po wymianie przepustnicy

Część układu dolotowego po wymianie przepustnicy

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

ECU do Punto naprawione

Ten post tak od rzeczy, może kiedyś ze wsteczną datą dodam całą historię. Krótkie wprowadzenie:
W moim najlepszym Punto, odkąd je dostałem w użytkowanie, ECU (tzw. komputer) było po wymianie i to wymienione miało nalepkę informującą, że to Fiat 600 z silnikiem 1.1. Program diagnostyczny też był zdania, że to nie Punto 1.2. Szczerze mówiąc, nie zagłębiałem się w temat czy to robi różnicę czy nie, auto działało, jednak “estetycznie” mi to przeszkadzało i postanowiłem wymienić sterownik na taki z pasującym opisem. Na znanym portalu aukcyjnym można było nabyć taki sterownik, jednak kwota 3 cyfrowa sprawiła, że mój zapał przygasł. Znalazłem natomiast odpowiednie, używane i nie modyfikowane sterowniki za 20 zł – cena tak niska bo sterowniki te miały nauczony kod immobilizera, a w zestawie nie było nic poza komputerem, tak też nie miało to prawa działać. Poświęciłem trochę czasu na zdobycie odpowiedniej wiedzy, co jest materiałem na kilka wpisów, więc przechodząc do rzeczy i właściwego wpisu:

Żeby nakłonić ECU do ponownej nauki i zakodowania mojego kluczyka, musiałem procesor wylutować, zrobić co trzeba i wlutować ponownie. Wszelkie tanie metody bez wylutowywania u mnie zawiodły. Koniec końców zakupiłem dwa “nowe” sterowniki, na jednym się uczyłem, drugi zrobiłem z pełnym namaszczeniem i elegancją. Testowałem go kilka tygodni i postanowiłem go uszczelnić i zakleić, tak jak to było fabrycznie, no i przy okazji oczyścić obudowę. Chciałem to zrobić na spokojnie, więc ten ‘elegancko’ zrobiony ECU wyjąłem by się nim zająć i włożyłem do samochodu ten pierwszy, na którym się uczyłem lutować.

Niby wszystko działało, choć miałem wrażenie, że samochód przy jednostajnej jeździe trochę szarpie, mimo, że gazem nie ruszałem. Wybrałem się w tym stanie z Częstochowy do Gliwic. Niestety dobrze mi się wydawało, że coś jest nie tak. Przed samymi Gliwicami, w okolicy Pyskowic, trafiłem na ruch wahadłowy, korek niesamowity, w końcu już tylko kilka samochodów dzieli mnie od sygnalizatora i gdy chciałem ruszyć, Punto zgasło i ani myśli odpalić. Kontrolka CODE nie gaśnie. Udało mi się szybko zepchnąć auto na pobocze, nikt mi nie zdążył złorzeczyć. Pomyślałem, że to na pewno komputer, zwłaszcza, że IMMO nie gaśnie. Uratowało mnie to, że odkąd zacząłem eksperymenty to ten sterownik z Fiata 600 miałem w bagażniku, a do tego wożę komplet klucz. 3 minuty, dosłownie, i komputery wymienione. Wracam do środka, kluczyk… i działa!

Rozprułem dziś tę puszkę ponownie i znalazłem zimny lut. Całą operację lutowania powtórzyłem, efekt znacznie lepszy. Niestety z dziś fotek nie mam, ale proszę na słowo mi uwierzyć, że przyzwoicie polutowane. Teraz też i pasty lutownicze mam lepsze. ECU do Fiata Punto 1.2 znowu zamontowane, jutro w drodze do pracy okaże się czy już bez zimnych lutów. Natomiast to docelowe leży jeszcze w piwnicy i czeka na wyschnięcie uszczelniacza i na oczyszczenie obudowy.

Poniżej zdjęcie z zamontowanym “naprawionym” ECU. Przepasane taśmą izolacyjną bo jeszcze dekielka od spodu nie wkleiłem.

ECU Punto 1.2

ECU Punto 1.2

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

Raspberry Pi i niedziałające gniazdo kart pamięci

Mimo, iż rzadko do Raspberry wkładałem karty czy w ogóle je ruszałem, zaczęły pojawiać się problemy ze startem. RPi po włączeniu świeci tylko czerwoną diodą i brak reakcji, natomiast jeśli kartę się docisnęło to po włączeniu działało.
Podobno popularna przypadłość tych gniazd. Udałem się więc dziś do pobliskiego sklepu elektronicznego, wybrałem gniazdo najbardziej zbliżone do oryginalnego i wydałem 4zł.

Dwa piny koło otworu montażowego RPi wymagały lekkiego podgięcia żeby spasowały do padów na płytce. Nowe gniazdo nie ma też styku informującego, że karta jest włożona, stąd też zworka z cyny w okolicy rezystora R45.

Przylutowanie było banalne i przyjemne, więcej zachodu było z usunięciem starego gniazda. Najpierw z pomocą lutownicy z grotem i taśmy miedzianej usunąłem cynę z dwóch stron gniazda, na skraju RPi. Dzięki temu delikatnie mogłem podnieść gniazdo by wsunąć pęsetę. Następnie lutownicą na gorące powietrze rozlutowałem cały szereg pinów.

Poniżej zdjęcie po skończonej wymianie. RPi działa teraz jak nowe.

RPi po wymianie gniazda

RPi po wymianie gniazda

Opublikowano RaspberryPi i podobne | Skomentuj

Malowanie dachu Punto I

   

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

Malowanie klapy bagażnika – Punto 1

Po niezbyt udanych próbach malowania progów, przyszedł czas na próbę zabezpieczenia klapy. Stary lakier został przeszlifowany, tam gdzie były ślady korozji poszło głębiej. Następnie podkład epoksydowy, baza, klar. Klaru niestety nie rozlałem poprawnie i nie mam lustra.

Aktualizacja, paźdzernik 2017: Niestety poprawiać lakieru nie będę, mimo dołożenia wszelkich starań by usunąć rdzę i różnych środków antyrdzowych, na składaniu blach już widać, że rdza dalej się będzie rozwijać.

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

RaspberryPi jako serwer wydruku CUPS który potrafi włączyć drukarkę

Rzecz wykonana chyba z rok temu, ale działa idealnie – serwer wydruku który potrafi włączyć drukarkę, wydrukować i ją wyłączyć. Posiadam dość leciwą drukarkę laserową HP LaserJet 1300, ale toner do niej starcza na wieki, a wydruki są bardzo dobre więc szkoda wymieniać na nową. Dwa minusy to zużywanie kilkanaście watt w bezczynności i brak modułu sieciowego przez ciężko drukować z różnych komputerów, o smartfonach nie wspomnę. Pierwotnie korzystałem z printservera firmy Edimax, ale działał tylko z Windowsami. RaspberryPi okazuje się świetnym rozwiązaniem bo nie dość, że nie ma problemu by drukować z Linuxów czy innych Androidów, to jeszcze może drukarkę włączyć na czas samego drukowania.

Do tego celu wykorzystałem popularny, tani moduł nadawczy na 433MHz (przykładowy nadajnik i odbiornik na AliExpress) i jedno z zestawu gniazdek z Biedronki sterowanych pilotem, oczywiście też na 433MHz. Do podsłuchania jaki kod jest potrzebny do włączenia i wyłączenia tego gniazdka wykorzystałem RF_Sniffer z github.com/ninjablocks/433Utils. Z tego samego repo wykorzystałem codesend który skompilowałem do dwóch binarek, jedna uruchamia drukarkę, druga ją wyłącza.

Żeby RPi wiedziało kiedy drukarkę włączyć i wyłączyć, przydatny jest dodatek do CUPSa o nazwie Tea4Cups. Pozwala on na wykonanie skryptów przed i po wykonaniu zadania drukowania. W tym celu w tea4cups.conf wykorzystuję zmienne prehook_0: i posthook_0: które jako argument przyjmują lokalizację skryptu wykonywanego odpowiednio przed i po. W samym CUPSie trzeba tylko dla wybranej drukarki w DeviceURI dodać prefix tea4cups:

W samych skryptach oprócz wywoływania codesend mam ustawiony sleep żeby dasz szansę drukarce na uruchomienie się, żeby system zobaczył urządzenie, a po wydruku chwila żeby drukarka odetchnęła i przestała wydawać wszelkie odgłosy.

Nie robię instrukcji krok po kroku bo generalnie wszystko już w Internecie jest, a i pewne rzeczy się szybko zmieniają, dlatego ogólnie opisuję co i jak, czasem gdzie na coś trzeba zwrócić uwagę.

Oczywiście trzeba mieć świadomość, że samo RPi i te gniazdka prąd też pobierają więc w przypadku nowych urządzeń może się ten zabieg nie opłacać.

Opublikowano RaspberryPi i podobne | Skomentuj

Atmega8 i najnowsze Arduino IDE (1.6.6)

Kiedy zachciałem wgrywać programy z Arduino IDE na Atmegę8 pojawił się problem – większość opisów jak dodać obsługę tego AVRa dotyczyła starego IDE albo i tak nie działało z najświeższymi wersjami. Najpierw sam coś posklejałem, później znalazłem na githubie optiboot, niestety z Atmega8 nie działał “out-of-box” ponieważ ArduinoIDE chciało korzystać z extended_fuses, a i sam bootloader w wersji skompilowanej nie był w paczce. Z tym też sobie poradziłem, wynik jest do pobrania jako załącznik do poprzedniego postu po angielsku. W końcu jednak trafiłem na fajne repozytorium, które daje bardzo dobre wsparcie dla mniej popularnych Atmeg i dodatkowo wystarczy tylko w Preferencjach IDE podać lokalizację pliku json. Wszystko tutaj: https://github.com/sleemanj/optiboot

Opublikowano Arduino, Atmega, embedded | Skomentuj

ARDUINO 1.6.6 with Optiboot and Atmega8

Recent versions of Arduino support custom boards by adding URL of json with package and in this way you can put address https://github.com/Optiboot/optiboot/releases/download/v6.2/package_optiboot_optiboot-additional_index.json and get the optiboot bootloaders BUT if want to use Atmega8 (at moment of writing this post) you will receive error because of avrdude command line has declared extended_fuses which do not exist  in Atmega8. This is the first problem. Second problem is that you need to compile optiboot for Atmega8 for your own because it is not in the package.

I solved both problems and made a rar file which you need only to extract to Arduino’s sketch folder. hardware.rar

It is tested with Arduino 1.6.6
UPDATE: I found fork of optiboot repository with good support for Atmega8 and working fine with latest Arduino IDE. See this page: https://github.com/sleemanj/optiboot

Opublikowano Arduino, Atmega, embedded | Skomentuj

Atmega internal oscillator

Znów wyszło, że powinienem czytać noty katalogowe, oszczędziłoby to czasu. Buduję nakładkę na RaspberryPi, tzw. shielda, która to będzie sterownikiem dwóch serwomechanizmów i jednej lampy. Serwami można oczywiście sterować bezpośrednio z Maliny, ale z racji, iż nie jest to system czasu rzeczywistego, to przy bardzo dużym obciążeniu pozycja serwa była bardziej losowa niż zadana. Cały projekt kiedyś opiszę, a teraz wracając do sedna – komunikacja Atmegi8 którą wykorzystałem z RPi odbywać się miała przez UART i gdy testowałem to poza układem wszystko działało (a trzeba dodać, że postanowiłem korzystać z wewnętrznego oscylatora, bez zewnętrznych kwarców). Problem wyszedł na jaw po włożeniu Atmegi w układ gdzie zasilana była nie 5V, a 3.3V. Okazało się, że taktowanie na tyle się rozjechało, że transmisja 9600 nie była możliwa. Tu pojawiają się dwie opcje – kalibracja wewnętrznego oscylatora albo dołożenie kwarcu. Estetyczniej byłoby pobawić się w kalibrację bo na płytce nie przewidziałem miejsca żeby coś dołożyć koło nóżek XTAL, ale nigdy tego nie robiłem i wolałem by estetyka ucierpiała i 70gr które wydałem na kwarc. Podsumowując, jeśli chce się korzystać z wewnętrznego oscylatora należy pamiętać, że przykładowo Atmega8 jest kalibrowana dla 5V przy 25*C, przy taktowaniu 8MHz całkiem w porządku jest ustawić UART na 9600bps. Polecam stronę z tabelami ułatwiającymi dobór prędkości transmisji do taktowania: WormFood’s AVR Baud Rate Calculato

Opublikowano Arduino, Atmega, embedded | Skomentuj

Nowe progi i konserwacja podłogi – Punto 1

Progi i podłoga wymagały już interwencji blacharza. Jak później na przeglądach stwierdzono, podobno całkiem sensowanie praca została wykonana.
Po odbiorze samochodu zająłem się konserwacją podłogi i próbą, średnio udaną, zaszpachlowania miejsc spawania progów.

Do tematu jeszcze powrócę.

Opublikowano Fiat Punto mk1 | Skomentuj

Autologin i auto start Xów

Chciałem zrobić coś na kształt “kiosku” więc potrzebny jest autostart Xów, w moim wypadku LXDE. Można zainstalować np. LightDM, ale chciałem uniknąć dodatkowych programów które wiszą w pamięci i nie instalować kolejnych zależności. Na stronie www.raspberrypi-spy.co.uk/2012/06/auto-login-auto-load-lxde znalazłem to co potrzeba. Stworzyłem użytkownika dedykowanego dla Xów, jego konto zostaje zalogowane automatycznie i wykonuje się plik .bashrc (powłoka dla tego usera to Bash), w którym to na końcu startuję Xy. Następnie co ma się uruchamiać to już skonfigurować trzeba z uwzględnieniem używanych okien.
Tak więc najpierw tworzymy użytkownika, w Bananian (podobnie w Raspbian i Debian) jest to: adduser xy, następnie edytujemy plik /etc/inittab. Trzeba znaleźć i zakomentować linię: 1:2345:respawn:/sbin/getty 115200 tty1 i wkleić następującą: 1:2345:respawn:/bin/login -f xy tty1 /dev/tty1 2>&1 gdzie “xy” to nazwa użytkownika. Na końcu pliku /etc/profile umieściłem linie: if [ $USER == "xy" ]; then
sleep 1 && startx &
fi
. Po sekundzie odpalają się domyślne Xy dla użytkownika “xy”. Opis zadziała na Raspberry Pi, Banana Pi i innych systemach Debianowych.

Opublikowano RaspberryPi i podobne, Skrypty, kody źródłowe | 1 komentarz

Wygaszanie ekranu na konsoli i Xach

Jeśli na RaspberryPi albo BananaPi pod Debianem potrzebujemy zrobić jakiś ekran informacyjny warto zadbać by się ekran nie wygaszał po okresie bezczynności. Zwłaszcza, że nie zawsze chcę się “obudzić”, tak jak ja miałem w Xach na BPi.
Na stronie trafiłem na wątek który ma rozwiązanie.
Zmodyfikowałem /etc/kbd/config ustawiając na zero dwie wartości:
BLANK_TIME=0 (Was 30)
POWERDOWN_TIME=0

Następnie tylko /etc/init.d/kbd restart
Dzięki temu konsola przestała gasnąć, żeby Xy się nie usypiały, w autostarcie LXDE dodałem następujące linie:
xset s off
xset -dpms
xset s noblank

Opublikowano RaspberryPi i podobne, Skrypty, kody źródłowe | Skomentuj

Arduino jako zabezpieczenie przed zbyt głębokim rozładowaniem akumulatora

Ostatnio zaistniała u mnie potrzeba zbudowania urządzenia które zapobiegnie zbyt głębokiemu rozładowaniu akumulatora. Założenia są dość proste – cykliczny monitoring napięcia i odcięcie odbiorników w momencie, gdy napięcie spadnie poniżej zadanego progu. Ponadto sygnalizacja dźwiękowa o zbyt niskim napięciu i bardzo ważne: optymalizacja zużycia prądu przez samo urządzenie. Na allegro można znaleźć wiele takich urządzeń, począwszy od bardzo prymitywnych jak przekaźnik z rezystorem, po “pudełeczka” z niewiadomą zawartością. Szkoda, że mało który produkt ma podane zużycie prądu. Z racji, że na elektronice nie znam się na tyle by zbudować takie urządzenie z wykorzystaniem podstawowych elementów jak np. tranzystory itp., postanowiłem oprzeć swoje rozwiązanie na Arduino Pro Mini, a dokładniej na klonie z eBaya. Budowę własnego zabezpieczenia zacząłem od wyszukania informacji jak zmierzyć napięcie przy użyciu Arduino – wyjście jest bardzo proste, wystarczy dzielnik napięć z rezystorów i podpięcie tego pod pin ADC – skorzystałem z przykładu na stronie https://www.udemy.com/blog/arduino-voltmeter/. Wybrałem największe rezystancje jakie miałem w zapasie żeby maksymalnie zmniejszyć prąd. Następnym krokiem było wyszukanie przekaźnika o maksymalnie małym poborze prądu przez cewkę – przekaźnik który dostałem po podłączeniu przez rezystor pobiera około 30mA (bez rezystora przeszło 60mA) (pobór prądu z poszczególnych elementów sumarycznie okazał się mniejszy, pewnie jest na to jakieś wyjaśnienie…). Ostatni krok to optymalizacja samego Arduino – poszczególne elementy można usypiać, ale jest z tym trochę zabawy, skorzystałem z bardzo prostej w użyciu biblioteki którą używa się prawie jak zwykłego “delay()” z tą różnicą, że w trakcie czekania duża część układu śpi. Mój układ w trakcie spania, z wyłączonym przekaźnikiem, zużywał 5.7mA. Muszę dodać, iż w celu oszczędności również dioda Power z Arduino została usunięta. Wspomniana biblioteka jest dostępna tutaj https://code.google.com/p/narcoleptic/. Problemy jakie napotkałem: zużycie prądu przez przekaźnik i błąd pomiaru napięcia*. Pomysły mam takie by przekaźnik zastąpić tranzystorem MOSFET, ale chcę najpierw dokładniej poznać maksymalne obciążenia jakiemu będzie poddawany akumulator. Błąd pomiaru napięcia wynika z wahań napięcia zasilania Arduino, zastosowany stabilizator (12V -> 5V) ma duży zapas mocy, jednak włączenie przekaźnika i wyłączenie można zauważyć w wartościach mierzonego napięcia. Pomysł jest taki by zrobić osobne źródło które będzie napięciem referencyjnym – myślałem o zwykłym stabilizatorze na 3.3V, bez żadnych innych obciążeń, który będzie na kolejnym pinie dawał wzorcowe napięcie. Na tę chwilę próbuję skorzystać z referencyjnego 1.1V ze sposobu opisanego tutaj: http://provideyourown.com/2012/secret-arduino-voltmeter-measure-battery-voltage/ Przechodząc do rzeczy, całość działa następująco: po uruchomieniu sygnał dźwiękowy – wiadomo, że działa; następnie pomiar napięcia i jeśli powyżej 10.70V to odpalamy przekaźnik i śpimy przez następne 5 minut, po 5 minutach kolejna kontrola; gdy napięcie będzie zbyt niskie “pikamy” kilka razy, odłączamy odbiorniki i śpimy przez 5 minut; następnie znów pikamy albo uruchamiamy przekaźnik jeśli sytuacja się poprawiła. Kod źródłowy i fotki (w finalnej wersji jest inny rezystor przed przekaźnikiem i Arduino nie ma jednej diody):
Aktualizacja: *) problem z pomiarem wyglądał tak, że po włączeniu przekaźnika wartość mierzonego napięcia by zaniżona. Po wielu próbach diagnozy odkryłem, że winowajcą był źle dobrany bezpiecznik. Początkowe zabezpiecznie 100mA okazało się za małe, stąd spadek napięcia. Większy bezpiecznik i zastosowanie wewnętrznego napięcia referencyjnego 1.1V daje świetne rezultaty – pomiar z Arduino zgadza się prawie idealnie z pomiarem z multimetru.

Fotografie ukończonego układu:
Zabezpieczenie akumulatora góra

Zabezpieczenie akumulatora dół

 

AKTUALIZACJA: popełniłem tu błąd karygodny, a mianowicie przekaźnik zasilam z pinu mikrokontrolera – NIE WOLNO TAK! Jeszcze wszystko działa i ma się dobrze, może ten rezystor mnie uratował, ale należy to poprawić i tak nie robić!

Opublikowano Arduino, Atmega, embedded | 2 komentarze

Raspberry Pi i obsługa webcamów

Raspberry Pi całkiem dobrze sobie radzi z kamerkami na USB – czy to Debian czy Arch. Niedawno próbowałem uruchomić kamerę w identyczny sposób jak kilka tygodni wcześniej i niestety to co działało, działać przestało. Zmienił się sposób obsługi USB czy coś takiego 😉 Tak czy inaczej, małą sztuczką dzięki której kamery działają bez zająknięcia jest wyedytowanie pliku na partycji /boot na karcie SD i dodanie jednej linijki. Restart maliny i wszystko gra.

 

Opublikowano RaspberryPi i podobne | Skomentuj

Antistorm.eu i automatyczne wyłączanie serwera

Skrypt wyłączający serwer po zgłoszeniu burzy w regionie przez antistorm.eu

 

 

Opublikowano Skrypty, kody źródłowe | Skomentuj

Monitoring temperatur – skrypty

Dla nowego projektu wystarczą trzy skrypty – 1. który stworzy bazę sqlite (tak na prawdę bez bazy SQL się obędzie), 2. drugi skrypt tworzy bazę RRDToola i skrypt numer 4. który wrzucamy do crona i ściąga on temperaturę z dwóch czujników, następnie odczyty wrzuca do bazy SQL i bazy RRD, a następnie rysuje wykresy.

Baza SQL nie jest wymagana, ale przydać się może – łatwiej potem cokolwiek zrobić z tymi danymi.

1. Stwórz bazę sqlite

 

1a. Skonwertuj stara baze do nowej (skrypt trzeba zaadoptować, mnie posłużył on do skopiowania danych z inaczej zaplanowanej tabeli sql)

 

2. Stwórz bazę RRD

 

3. Wypełnij bazę RRD wpisami z bazy SQL – jeśli mamy bazę sql z danymi, a bazę rrd pustą, to ten skrypt pomoże ją wypełnić

 

4. Aktualizuj temperaturę

 

5. Zrób wykresy

 

 

6. digitemp.conf

 

Opublikowano Skrypty, kody źródłowe | Skomentuj